Jeśli jednym z celów kredytu hipotecznego ma być remont/wykończenie to musimy przedstawić w banku dodatkowy dokument składany wraz z wnioskiem. Jest to kosztorys remontu/wykończenia.

Co można ująć w kosztorysie? Jakie prace i materiały zostaną zaakceptowane?

Najogólniej mówiąc specyfikacja musi zawierać rzeczy, które na trwale związane są z nieruchomością. Malowanie, tynki, glazura i terakota, wszelkiego typu instalacje, biały montaż, armatura itp. Nie stanowią problemu. Gorzej jeśli w kosztorysie chcemy ująć meble i inne sprzęty. Podobnie z instalacja elektryczną. Na są instalację kredyt tak, na osprzęt typu „gniazdka i pstryczki” również, ale już zakupu żyrandola lub lampy bank nie skredytuje.

Na pewno nie dostanie pieniędzy na zakup sofy, wersalki, szafy, stołu i krzeseł, komody pod zestaw kina domowego, czy też na zakup samego sprzętu. Zatrzymajmy się na chwilę przy szafie. Na zakup wolnostojącej szafy bank pieniędzy nie da, ale jeśli owa szafa to będzie stała zabudowa to sprawa jest otwarta. Na to środki dostać możemy.

Trochę podobnie jest z meblami kuchennymi. Jest szansa na skredytowanie ich, jeśli będą stanowiły trwałą zabudowę, czyli tak zwaną kiedyś „euro kuchnię”. W takim przypadku środki z kredytu mogą być też przeznaczone na kuchenny sprzęt AGD, pod warunkiem że będzie to sprzęt do zabudowy a nie wolnostojący.

Często pojawiającym się pytaniem jest pytanie o jaką kwotę przeznaczoną na remont można wnioskować przy zakupie nieruchomości. Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. Każdy bank podchodzi do tego indywidualnie, jeden zaakceptuje 800 zł za m2 inny 1500 zł za m2. Wszystko zależy od obecnej wartości nieruchomości i od tego w jakim jest stanie. Podstawową zasadą jest bowiem to, że remont/wykończenie musi wpłynąć na wzrost wartości nieruchomości. To warunek brzegowy, jeśli mówimy o finansowaniu takiego celu. Uczulam jednak, że prosta matematyka tu nie zawsze działa. Przykład

Kupujemy za 200 000 zł + remont 50 000 zł = koszt inwestycji 250 000 zł

Ale

200 000 zł + 50 000 zł w oczach banku może dać 230 000 zł jako przyszła wartość nieruchomości.

Od czego to zależy? Od tego co kupujemy, co remontujemy, od banku i jego regulacji, i od podejścia analityka i rzeczoznawcy banku oceniającego nieruchomość.

Powyższa zasada nie dotyczy sytuacji, kiedy posiadamy już nieruchomość warta np. 200 000 zł i pod jej zastaw chcemy uzyskać środki na remont w wysokości 50 000 zł. Tu nikt nie będzie oceniał wzrostu wartości nieruchomości (choć może) , ważne że kwota mieści się w wartości nieruchomości.

No dobrze, to teraz meritum czyli rozliczanie środków przeznaczonych na remont.

Składamy wniosek, wypełniamy kosztorys np. na 50 000 zł. Zakładamy, że nasza pisanina i założenia remontu zostały zaakceptowane zatem bank akceptuje wykonanie remontu według prac ujętych w kosztorysie na tym poziomie.

Po wykonaniu remontu zgłaszamy to do banku. Przychodzi inspektor, którego zadaniem jest ocena czy prace zostały wykonane. Nie będzie chciał oglądać faktur, rachunków – po prostu zobaczy i oceni. Wiem, że to może być dosyć subiektywne spojrzenie, ale i w sytuacji kiedy mielibyśmy przedstawiać faktury…wiadomo jak jest z fakturami, też mógłby je zakwestionować.

Jak zatem inspektor będzie podchodził do tego co i za ile jest zrobione. Najważniejsze, żeby były wykonane wszystkie prace ujęte w kosztorysie. To podstawa. Skoro wpiszemy gładzie to muszą być zrobione gładzie a nie zwykłe tynki. Nie będzie wnikał, czy zrobiliśmy je tanim kosztem sami, czy wykonała to droga ekipa. Bank zaakceptował wcześniej kosztorys i kwotę na gładzie, więc jesteśmy kryci. Malowanie to malowanie, glazura to glazura, terakota to terakota, a panele panelami. Z jednym wszakże „ale”. Musi być zachowany pewien realizm tych prac. Na przykład malowanie. Farbę można kupić za 20 zł, ale i za 50 zł. Jeśli dane z kosztorysu zostaną zaakceptowane na wyższym poziomie, to niewielkie prawdopodobieństwo, że ktoś będzie się czepiał że kupiliśmy tańszą. Jeśli jednak zaplanowaliśmy malowanie super farbą za 100 zł i bank to zaakceptował, to w takim przypadku ciężko będzie wytłumaczyć fakt, że na ścianie znalazła się najtańsza farba z marketu.

Kolejny przykład to podłogi. Ujęte w kosztorysie 20 m2 deski podłogowej w salonie w cenie łącznej 2000, czy 2500 zł nie wzbudzi podejrzeń. Takie są ceny. Przy inspekcji pracownik banku zwróci pewnie uwagę, czy na podłodze jest deska w tej cenie, czy też najtańszy panel kupiony po 15 zł za m2.

Podsumowując…można to skwitować jednym mądrym zdaniem – „wszystko można, byle z wolna i ostrożna”.

Nie ma się czym przejmować w sytuacji kiedy zrobiliśmy wszystkie prace ujęte w kosztorysie. Podobnie w odniesieniu do użytych materiałów. Drobne, a nawet więcej niż drobne różnice są oczywiście do przyjęcia. Ten sam panel można kupić w jednym sklepie za 50 zł a w innym za 70 zł. Nikt zatem nie będzie czepiał się różnic na tym poziomie. Cena robocizny za położenie glazury oscyluje od 30 do 70 zł. Jeśli w kosztorysie ujęliśmy tą wyższą i została ona zaakceptowana, to nikt później nie będzie kwestionował i dopytywał się ile zapłaciliśmy glazurnikowi.

Problemy mogą zacząć się tylko i wyłącznie wtedy, kiedy zrobimy „grubszy przekręt”.

Specjalnie dla WIWN Krzysztof Iwan
Spółdzielnia Doradców Kredytowych ANG

Incoming search terms:

  • co nalezy wiedziec przy kredycie na remont domu
  • jak zrobic kosztirys remontu do banku
  • kontrola czy remont jest zrobiony czy dostaniemy potwierdEnie z banku
  • kosztorys remontu do kredytu hipotecznego
  • kosztorys remontu kredyt hipoteczny
  • kredyt na remont mieszkania rozliczenir
  • kredyt pod zastaw mieszkania bank