Ryszard, kiedy był jeszcze młody , jak spora część jego kolegów, miał dość luźne podejście do spraw urzędowych, terminów płatności i ogólnie do wszystkiego, co miało związek z byciem tak zwanym wzorowym obywatelem. Wtedy wydawało mu się, że zapłacenie kilka dni później raty drobnego kredytu, czy opóźnienia w spłacie linii debetowej, to nic nie znaczące epizody. Nie czytał też otrzymywanych informacji o zmianach opłat bankowych. To powodowało narastanie co prawda drobnych, ale wymagalnych należności za użycie karty.

W końcu, za namową przyjaciół  postanowił uporządkować swoje sprawy finansowe. Zaległości zostały pospłacane. Ryszard przez kilka miesięcy żył zadowolony w przeświadczeniu, że oto stał się wzorowym przykładem faceta, który może być wręcz wymarzonym klientem dla każdego banku. Po pewnym czasie zaczął też więcej zarabiać, a to spowodowało jego zainteresowanie zakupem mieszkania. Aby zrealizować to pragnienie, postanowił wziąć kredyt hipoteczny.

Czy aby na pewno drobne, ale dość długie (nawet ponad 90 dni) opóźnienia w spłacaniu zobowiązań pozostają bez wpływu na przyznawalność kredytów?

Jakie znaczenie ma długość opóźnień i czas jaki minął od całkowitego spłacenia zobowiązania?

O tym poniżej…

Dwa rozstawne pokoje, kuchnia może niezbyt duża, ale w której przy odrobinie wyobraźni można stworzyć ergonomiczny kącik do przygotowywania potraw oraz kawałek miejsca, gdzie można usiąść i zjeść. Miła okolica, która nie tylko zza balustrady balkonu, ale także podczas spacerów z psem wydaje się przyjazna i bezpieczna. To obraz mieszkania, na które Ryszard natrafił przeglądając ogłoszenia biura nieruchomości prowadzonego przez swojego doradcę.

Oczami wyobraźni widział się powoli jako przyszły właściciel tego lokum. Pozostało już tylko załatwić kredyt i po sprawie – pomyślał. Natrafiając na kalkulator kredytowy na jednej ze stron firm doradczych policzył swoją zdolność kredytową. Próba wypadła pomyślnie. Zatarł ręce i aż podskoczył z radości myśląc – przecież to proste, jutro idę wziąć kredyt.

Nazajutrz, nawet nie jedząc śniadania udał się do oddziału banku po przeciwnej stronie ulicy. Tam doradca nie miał dla niego dobrych wieści. Jak się okazało, kilka schodków po których kroczył do drzwi doradcy stało się symbolem tego, że jednak Ryszard będzie miał „pod górę”. Nie chcąc tracić czasu na wizyty w kolejnych bankach zdecydował się na wizytę u niezależnego doradcy kredytowego. U niego dowiedział się kilku ciekawych rzeczy, które uświadomiły mu jego problem, a jednocześnie napawały optymizmem.

Wcześniej nie zdawał sobie sprawy z tego, że zdolność finansowa do spłacania rat kredytu to nie jedyny parametr na jaki banki patrzą oceniając klienta. Teraz już wie, że równie ważna jest jakość klienta, czyli tak zwany scoring. Wpływ na niego ma głównie historia kredytowa, czyli to w jaki sposób spłacaliśmy (a może lepiej byłoby powiedzieć – nie spłacaliśmy) nasze zobowiązania w przeszłości. Pech chciał, że trafiając do banku „naprzeciwko” trafił na taki, który patrzy wstecz aż 3 lata (sic!), a przy tym nie akceptuje opóźnień większych niż 30 dni. A to, jak już wiemy, znając historię Ryszarda, znacząco różniło się od jego wcześniejszych „dokonań”.

Czego dowiedział się Ryszard od doradcy? Przede wszystkim tego, że w zależności od banku historia sprawdzana jest 2,3 lub nawet 5 lat wstecz. Duże znaczenie ma także jak długie były opóźnienia. W większości banków opóźnienia przewyższające 90 dni będą dyskwalifikowały klienta do zaciągnięcia kredytu. Jednak i tutaj będą wyjątki. In minus, jak w banku „po schodkach” ,ale także in plus w innych bankach. Jeśli kwoty zobowiązań były niewielkie (np. do 100 czy 200 zł), a zobowiązanie zostało całkowicie spłacone ponad rok temu, to pojawia się zielone światło.

W przypadku Ryszarda na plus działa to, że opóźnienia nie dotyczyły wszystkich zobowiązań jakie posiadał. Były bowiem takie, które regulował terminowo, a z utrzymujących się opóźnień będzie w stanie w miarę logicznie się wytłumaczyć.

Tak oto okazało się, że powiedzenie „co kraj to obyczaj” można przekuć na rynek usług bankowych i stwierdzić wprost – co bank to inaczej. Przy odpowiednich warunkach dotyczących kwot zobowiązań, długości opóźnień oraz czasu jaki upłynął od całkowitej spłaty warto jest podrążyć temat i nie poddawać się po wizycie w jednym banku.  Ryszard na pewno nie stracił nadziei i rozpoczął starania o kredyt. O tym z jakim skutkiem, dowiecie się już niebawem, z kolejnego odcinka…

Ps.
Niezależny Doradca Kredytowy, gwarantuje najlepszy wybór oferty dla Ciebie (a nie dla banku).

Krzysztof Iwan
ANG Spółdzielnia Doradców Kredytowych