Bardzo ciekawy artykuł przygotowany przez mojego doradcę kredytowego Krzysztofa Iwana, zachęcam do przeczytania:

W swojej pracy jako doradca kredytowy zawsze kieruję się dobrem Klienta i tym, aby to on był w pełni zadowolony z produktu. Przedstawiając ofertę „rozbieram” kredyt na czynniki pierwsze opisując i wyliczając wszystkie koszty związane z uzyskaniem i utrzymaniem kredytu, a sytuację Klienta dopasowuję do regulaminów i procedur banków. To bardzo istotne, bo w sporej części przypadków, zwłaszcza w reklamach, banki choć nie kłamią, to całej prawdy nie mówią.

Dlatego czasami spotykam się z zarzutami Klientów, że nie ująłem w przedstawianej ofercie tego lub tamtego banku, a przecież oni widzieli reklamę w telewizji i słyszeli od znajomych, że to bardzo fajny kredyt. Jeśli dorzucimy do tego, że Klient był już u dwóch doradców, którzy przedstawili mu ten kredyt, a w mojej ofercie go nie ma, to z punktu widzenia Klienta mogę być uznany za niewiarygodnego, czy też nie mającego pełnego przeglądu tego, co na rynku jest najlepsze (najtańsze). Oczywiście zawsze można w ofercie przedstawić kilkanaście banków, by nie powiedzieć wszystkie, które są dostępne, tylko po co? Już sam doradca będzie miał problemy, żeby ogarnąć takie zestawienie. Klient natomiast absolutnie nic z tego nie wyniesie, poza mętlikiem w głowie. A reklama rządzi się swoimi prawami, bez względu na to, czy dotyczy kredytów, samochodów, czy soku jabłkowego. Jest kręcona po to, aby nakręcić sprzedaż.

W ostatnich dniach wszechobecna jest reklama kredytu gotówkowego Eurobanku. Nic nie mam ani do banku, ani do tego produktu, ale pozwoliłem sobie na przyjrzenie się temu kredytowi. Zatem dzisiaj, z cyklu „bierzemy na warsztat” – słów i wyliczeń kilka o reklamowanej pożyczce Eurobanku. Przekaz jest następujący. Bierzemy 10 000 zł na rok, po roku oddajemy 10 000 zł i „opłatę za wypożyczenie” – w tym przypadku 1 000 zł. Proste? Proste! Przejrzyste? Przejrzyste! Tanie? Tanie?!!! – no hmmm…policzmy Pożyczamy 10 000 zł, oddajemy 11 000 zł Uśredniając wychodzi około 916 zł raty miesięcznej Załóżmy, że dostajemy kredyt 10 000 zł na rok, bez prowizji (wiem, to nie spotykane, ale załóżmy). Ratę 916 zł otrzymamy, przy oprocentowaniu prawie 18%. Zatem w rzeczywistości, kredyt Eurobanku jest tak właśnie oprocentowany? Tanio? – no chyba nie bardzo! Powyższy kredyt to odpowiednik kredytu z prowizją za udzielenie w wysokości 5% i oprocentowaniem około 8,5% Czyli mniej więcej to, co oferuje konkurencja 🙂 To nie pierwszy produkt tego banku ze świetnym przekazem reklamowym, choć w rzeczywistości nie prezentujący sobą nic szczególnego. Brawa za reklamę, gorzej z opłacalnością dla kredytobiorcy. Myślę, że to wystarczająca odpowiedź na pytanie – „Panie Krzysztofie, dlaczego nie przedstawił mi Pan kredytu banku X w swojej ofercie?”

 

pozdrawiam serdecznie

Wojciech Orzechowski