Paweł, uczestnik Warsztatów Inwestowania w Nieruchomości podzielił się ze mną swoim małym-wielkim sukcesem. Nie stał w miejscu, nie czekał na idealny moment, tylko od razu zabrał się do działania… i dzięki temu z przyjemnością dzielę się z Tobą jego osiągnięciem. Paweł – serdeczne gratulacje! A Tobie życzę zapału do działania po przeczytaniu tej historii!

„Udało się! 10 900 zł za metr na Woli w kawalerce o powierzchni 20,7 m 🙂 Cena zakupu: 175k, koszty: ok. 23K, cena sprzedaży: 230k.

Nie był to klasyczny FLIP, bo mieszkanie tylko odświeżyłem i ciut przearanżowałem. Trochę wbrew Twoim wytycznym, bo chciałem jak najszybciej zacząć po szkoleniu, żeby nie pozostać teoretykiem 😉 Ale zbadałem rynek i wiedziałem, że zarobek będzie. Choć banki mi nie uwierzyły…

Dwa banki odrzuciły wnioski o kredyt inwestycyjny, bo z biznesplanów i analiz SWOT nie spinało im się to. Przez to i opieszałość pośredniczki z Expandera, zostałem bez pieniędzy na 2 tygodnie przed umową przyrzeczoną. Sprzedający zgodził się ją aneksować. Sytuację ekspresowo uratowała Katarzyna Grzeszczyk z PowerInvest i dostałem kredyt hipoteczny (część własnej gotówki chciałem sobie zostawić „w razie czego”).

Pośredniczki, które załatwiły mi to mieszkanie miały podejrzane zachowania od początku, ale kalkulacja wskazywała pozytywny finał. Liczyłem też na ich kontakty w sklepach budowlanych i z ekipami remontowymi oraz klientów inwestycyjnych z ich portfolio. Przeliczyłem się. Niby miały kupców na mieszkanie bez remontu, ale poleciły mi je odświeżyć dla podniesienia wartości. Przez 10 dni po pracy jeździłem remontować, a po remoncie chwila snu i do ‚fabryki’ (codziennie jednak z ekscytacją, że sprostam kolejnemu wyzwaniu!:) ). Naciskały, żeby się pospieszyć, bo klienci czekają. Z ostatnim machnięciem pędzla o godz. 4 rano z nd/pn dałem znać, że mieszkanie jest gotowe. Nie zdążyłem wymienić drzwi i szafek w aneksie, na co byłem gotowy dać zniżkę. Pośredniczki przez tydzień milczały…

Nie odbierały telefonów. Po czym odpisały, że „jutro przyprowadzą klientów” (miały klucze). Po dwóch tygodniach wystawiłem ogłoszenie. Odezwały się z pytaniem, czy mogą przyprowadzić klientów. Zgodziłem się. Dostałem SMSa z zapytaniem, czy nie sprzedam za 215k. Odpisałem: „Proszę o natychmiastowy zwrot kluczy”. Zaczęła się przepychanka słowna i usłyszałem zarzuty, że wszystko opóźniałem. Gdy udało się je wyprowadzić z równowagi (wtedy z człowieka „wychodzi”), usłyszałem, a właściwie odczytałem (nie miały odwagi rozmawiać): „a Ty popsułeś mi odkurzacz!”, „jestem kulturalna w porównaniu do niektórych”, „przywiozę klucze, ale nie będę parkować i nie wysiadam, więc miej to na uwadze”, „Nie fatyguj się z odpowiedzią bo ja nawet nie zamierzam czytać Twoim dalszych mitominskich opowieści” (pisownia oryginalna). Poczułem wtedy niepokój i zwątpienie.

Gdy oddały klucze, wpuszczałem na mieszkanie pośredników (mieli przedstawiać nieruchomość konkretnym klientom, ale nie promować w internecie) i osoby prywatne. Było zainteresowanie, więc nie schodziłem z ceny, choć wg. ogłoszenia, dawałem upust 3k. Ale po 2 tygodniach miałem już dość i chciałem iść w kolejne mieszkanie, „tak jak Pan Wojtek przykazuje”, więc byłem gotów zejść do ceny 220k. Przyszła jedna pośredniczka, zaczęła mierzyć nieruchomość i przygotowywać druki współpracy, ale nałożyła się na to wizyta drugiej, która przyprowadziła klienta.

Oględziny trwały jakieś 9 minut, z czego 6 klient upewniał się, że do dnia następnego nie pokażę nikomu innemu nieruchomości, bo on chyba ją kupi. Powiedziałem, że nie mogę obiecać, bo to mój interes, ale jeśli się zdecyduje w 24 godziny, to będzie miał pierwszeństwo. Powiedział, że chce jednak wziąć je od razu… Byłem zmęczony po prawie 24h na nogach, więc nie wziąłem tego na poważnie, ale pośredniczka dopięła transakcję, proponując podpisanie umowy rezerwacyjnej i wpłacenie zadatku. Pojechali do bankomatu po pieniądze.

W tym momencie dzwoniłem do Ciebie, ale miałeś webinar za 2 minuty, więc wrzuciłem pytanie i umowę na grupę. Kolektywnie stwierdziliśmy, że jest ok, a zadatek przemawia na jej korzyść (dzięki grupo!) 😉 Termin wyznaczyliśmy na za 13 dni, a ostatnie dokumenty z urzędów dostałem w dniu aktu, bo wyszczerzyłem zęby do urzędniczek (późno złożyłem wnioski, bo się zagapiłem). Przekazanie mieszkania w ten piątek, a ja szukam kolejnej perełki, bo głód urósł dwukrotnie 🙂

Tipy (jeśli z tak małym doświadczeniem mogę się „wymądrzać”;):
*Trzymaj się przeczucia, a nerwy trzymaj na wodzy (jeśli oczywiście wszystko wcześniej jest wyliczone; banki się mylą).
*Nie zamykać się na pośredników. Ale żadnych umów na wyłączność, tylko prezentacja konkretnym klientom (chciałem to w końcu oddać największemu graczowi, a sprzedał to „czarny koń”).
*Jeśli ktoś ma obawy, lepiej zacząć od czegoś mniejszego, z niższym progiem wejścia. Ale zacząć. Bez ciśnienia na rekord zysku.
*Przygotować sobie opowieść na wizytę klientów i absolutnie NIE SPRZEDAWAĆ mieszkania podczas rozmowy (ja mówiłem o swoim marzeniu, na które idą pieniądze z mieszkania – przeanalizowałem potencjalne reakcje; tę historię słyszała pośredniczka i przekazała kupującemu).
*Kupując jako os. fiz., wciągając jako towar do DG, należy sprzedać jako DG i wystawić fakturę bez VAT. Niczym nie różni się od sprzedaży z pozycji os. fiz.
*Cierpliwość w skali makro, akcja w skali mikro (to tip Gary’ego Vaynerchuka).
*Kabanosy + bułki, a na deser banany – to najbardziej optymalne posiłki podczas remontu. Nawet 10 dni z rzędu. 🙂

Dzięki Wojtku za motywację i grupie za pomoc, a teraz czas na klasycznego FLIPA, już bez takich emocji 😉 Ale przynajmniej ruszyłem, przetarłem szlak na niskim progu wejścia i z mniejszym ryzykiem. I zarobiłem, jak na wzorcowym mieszkaniu 😉

No i chyba zawyżyłem statystyki ceny metra w Warszawie 😉

Do zobaczenia!”